Rodzina

W chwili obecnej jestem stanu wolnego, bez zobowiązań. Cenię sobie prywatność mojej rodziny, która była, jest i będzie dla mnie zawsze najważniejsza. Ze względu na liczne prośby znajomych i przyjaciół podzielimy się nałamach naszych stron ciekawymi przepisami kulinarnymi.

Moja rodzina ma charakter mieszczańskiego fideikomisu z własnym statutem i kodeksem honorowym. Brzmi to pompatycznie, ale taką formę zachowania tradycji praktykuje się u nas z nielicznymi wyjątkami od XIX w. Statut, będący zbiorem najważniejszych wartości i tradycji, jest egzekwowany dzięki wierności zasadom kodeksu. Nie ma dziś bowiem żadnych prawnych możliwości ochrony interesu wspólnot rodzinnych. W ustroju prawnym II Rzeczpospolitej oficjalnie nie było miejsca dla tego typu organizacji, ale przynajmniej pańtwo im nie przeszkadzało, dzięki czemu rozwijały się. Nasza wspólnota rodzinna niestety już wtedy przeżywała kryzys ze względów głównie ekonomicznych. Po 1944 r. sytuacja się zmieniła. Wszystko co wiązało się ze swobodą obywatelską zniesiono i napiętnowano. Nasz statut i kodeks to zbiory spisanych tradycyjnych wartości, którym hołdowała rodzina do lat 1930. Zostały nam przekazane przez przodków w formie ustnej, jako historia rodzinna. Wraz z zainteresowaniem dziejami rodziny przez Tadusza Netczuka, powstała idea stopniowego pworotu do tych tradycji, skrywana jednak aż do końca lat 1980.

Idea odnowionego w 1967 roku fideikomisu sukcesorów Eugeniusza Netczuka nawiązuje do rodzinnego powiernictwa Jana i Mikołaja Netczuków z poł. XIX w. Taka organizacja rodziny wbrew pozorom nie ogranicza swobód, przeciwnie porządkuje sprawy bieżące, towarzyskie i rodzinne, a przede wszystkim jednoczy i uczy odpowiedzialności. Forma ta jest bardzo rzadko spotykana obecnie w naszym kraju (znane są nam tylko dwie tak funkcjonujące rodziny mieszczańskie).

Moi rodzice, Henryka z Puszczów i Tadeusz Netczukowie, są emerytami. Mama (ur. 1947) jest z wykształcenia nauczycielem, filologiem języka rosyjskiego, papa (ur. 1944) starszym technikiem górnictwa, mechanikiem, ogrodnikiem i pszczelarzem. Mam też szesnaście lat starszą siostrę, rencistkę. Jest zamężna, ma dwójkę dzieci. Mieszka we Wrocławiu i Wielkiej Brytanii.

Rodzina ze strony mojego papy pochodzi z Międzyrzeca Podlaskiego gdzie mieszka od ok. 1575-1580 r. Przodkowie Netczuków - Net(cz)kowie byli Rusinami lub być może Kozakami (wskazuje na to przywiązanie przodków do przekazanych z pokolenia na pokolenie określeń przypisywanych genezie rodu: unijaty, futor, słoboda). Pochodzili z dawnych dórb książąt Zbaraskich położonych na Wołyniu. Stamtąd przybyli do Międzyrzeca jako koloniści najprawdopodobniej na służbie ks. Stefana Zbaraskiego - ówczesnego właściciela Międzyrzeca, który w 1574 samowolnie przyłączył miasto do województwa brzeskiego. Pierwotnie prawosławni, do 1605 grekoktaolicy, następnie od 1875/1905 łacinnicy. Do lat 20. XX w. ród uległ całkowitej polonizacji. Ostatni przedstawiciel rodu płynnie władający podlaskim dialektem języka ruskiego - Mikołaj Netczuk zmarł w 1938 r. Do dziś istnieje ukraińska gałąź Netczuków, która mieszka w rejonie Żytomierza i Berdyczowa. Z Wołynia Netczukowie rozproszyli się od Polski przez Ukrainę i Kazachstan po najdalsze krańce Rosji - Kamczatkę. Potomkowie, zarówno polskich jak i ukraińskich Netczuków, mieszkają także w Wielkiej Brytanii, Kanadzie, USA i Argentynie. W Międzyrzecu łączą mnie więzy krwi z rodzinami Wolskich, Mankiewiczów, Biernackich, Nowosielskich, Lewandowskich, Soińskich, Rakowskich, Kozłowskich, Jakubowiczów, Nestoruków i Daniluków.

Rodzina ze strony mojej mamusi pochodzi z Zawkrza i okolic Płońska gdzie mieszka od poł. XVII w.. Jej przodkowie Puszczowie/Puszczyńscy-Bolestowie (h. Jastrzębiec) z pogranicza Mazowsza, Podlasia i WKL. Rodzina ta ma najprawdopodobniej podlaskie lub mazowieckie korzenie. Zubożała już na przełomie XVI/XVII wieku ze względu na znaczne rozrodzenie i drastyczne rozdrobnienie majątku. Migrowała głównie do miast w Ziemii Płockiej, Dobrzyńskiej i do Prus. Ostatni przodek Puszczów wymieniony w aktach metrykalnych jako G.D. (Generosus Dominus - urodzony Pan) żył w poł. XVIII w. na terenie parafii Bieżuń i Lutocin. Jego brat stryjeczny zamieszkały w tym czasie w mieście Bieżuń jako mieszczanin został określony rzadko spotykanym słowem spectabilis. Wszyscy ich krewni w liniach bocznych i potomkowie żyjący we wsiach kmiecych i pańszczyźnianych na terenie parafii Bieżuń, Rościszewo, Lutocin, Szreńsk, Chamsk i Zawidz byli okreśłani już wyłącznie jako famatus, honoratus, potem zaś w XIX w. jako honestus, agricola i laboriosus, a mieszkańcy miast jako famatus. Zubożenie i zepchnięcie do stanu gołoty szlacheckiej doprowadziło do wchodzenia przez Puszczów prawie wyłącznie w związki małżeńskie z lokalną ludnością kmiecą (uwłaszczoną) i chłopską (niewolną), a to z kolei po 2-3 pokoleniach podlegania prawu miejskiemu i pańskiemu do całkowitej prawie deklasacji. Skutek był taki, że w środowisku wiejskim rodzinie gwarowo zniekształcano nazwisko do form Puszczyk, Puszczak, co utrwalono nawet w zapisach metrykalnych. W kolejnych pokoleniach u niektórych gałęzi utrwaliła się albo forma nazwiska Puszczyk albo pochodna Puszczykowski. Pierwotnie rodzina nosiła nazwisko Puszcz i Puszczyński, stosowane zamiennie i równocześnie w obrębie rodziny na początku XVII w. Jedyne co przetrwało w pamięci rodu z dawnego pochodzenia to wyjątkowe przywiązanie do tradycyjnych wartości, które odróżniały go od sąsiadów, lekceważenie i nieprzestrzeganie zwyczajów codziennych i świątecznych prostego ludu, przywiązanie do honorowego postępowania, tradycyjny przydomek Bolesta i świadomość pochodzenia od właścicieli ziemskich. W domu Puszczów nie wspominano wcale o szlachcie, gdyż majątkowo stanowiła ona niedostęną grupę społeczną, trzymającą się swoich dworów. Potomkowie gołoty szlacheckiej mieszkali pośród ludu. Co więcej sama szlachta budziła u Puszczów niechęć, ze względu na niesprawiedliwy, haniebny i pogardliwy stosunek wielu "panów" do uwłaszczonych rolników i drobnej zubożałej szlachty zmieszanej z prostym ludem. Nieprzyjemne doświadczenia miał też sam Adam Puszcz z właścicielem jednego z lokalnych majątków. Puszczowie twierdzili, że pochodzą od wiałśicieli ziemskich i wielkich gospodarzy. Co ciekawe oprócz swojego przydomku Bolesty (czyli innej nazwy herbu Jastrzębiec) rodzina ta w XX w. wcale nie znała wizerunku swojego herbu, a przydomku nie utożsamiała z herbem.

Z tą częścią rodziny łączą mnie szczególne więzi, zwłaszcza zaś z rodzinami Witkowskich, Czyżyków, Łachańskich, Bonerskich, Artowskich, Przybyszewskich, Wychyńskich, Żakowskich, Kosińskich, Pietrzaków i Jaskułów.